Dlaczego zaczęłam szyć turbany?
Od wielu lat żyję z alopecją, czyli łysieniem plackowatym z wersji całkowitej. Na co dzień noszę czapki, chusty, peruki, a czasami wychodzę po prostu z łysą głową.
Każde z tych rozwiązań ma swoje zalety, ale również ograniczenia.
Czapki są miękkie, wygodne i praktyczne. Bardzo je lubię, jednak nie zawsze odpowiadają mi pod względem stylizacji. Peruka daje wygląd najbardziej zbliżony do naturalnej fryzury, ale ma swoją cenę w postaci ucisku, gumek mocujących i dyskomfortu, który może pojawić się po wielu godzinach noszenia.
Szukałam więc czegoś pośredniego. Nakrycia głowy równie wygodnego jak czapka, ale dającego więcej możliwości kształtowania sylwetki i wyrażania kobiecości.
Przez lata eksperymentowałam z chustami, sposobami ich wiązania i różnymi konstrukcjami nakryć głowy. W końcu zainteresowałam się turbanami typu twist off.
Przeanalizowałam ich budowę i opracowałam własną konstrukcję.
Nie chodziło mi jednak wyłącznie o zakrycie głowy. Zależało mi na czymś, co będzie pełnoprawnym elementem ubioru.
Fryzura to również objętość i forma
Włosy mają ogromne znaczenie dla wyglądu głowy i proporcji twarzy. Za pomocą fryzury możemy zwiększać objętość w określonych miejscach, wydłużać lub łagodzić optycznie kształt twarzy, podkreślać jej rysy.
Po utracie włosów znika również możliwość takiego modelowania wyglądu.
To właśnie dlatego nie odpowiadała mi część nakryć głowy oferowanych kobietom z problemami dotyczącymi gęstości włosów.
Wiele z nich ma formę miękkiego, przylegającego czepka. To rozwiązania praktyczne, często zaprojektowane z myślą o wrażliwej skórze głowy, ale ich estetyka bywa mocno ograniczona.
Czepek tylko zakrywa głowę. Za to turban z odpowiednio zaprojektowaną objętością może dodatkowo kształtować jej wygląd.
Drapowania, skręcenia i fałdy tkaniny pozwalają tworzyć różne formy, podobnie jak fryzura.
Właśnie ten aspekt był dla mnie szczególnie ważny podczas projektowania.
Nie trzeba stracić włosów, żeby polubić turban
Kiedy pokazałam swój pomysł kobietom z mojego otoczenia, wydarzyło się coś ciekawego.
Okazało się, że turbany podobają się również tym, które mają piękne, zdrowe włosy.
Dla nich okazały się sposobem na szybkie stworzenie ciekawej stylizacji.
Bo przecież zdarzają się dni, kiedy nie ma czasu na układanie fryzury. Albo zwyczajnie nie ma się na to ochoty.
Popularne określenie bad hair day dobrze oddaje takie sytuacje.
Turban pozwala w kilka chwil zmienić wygląd, bez konieczności przygotowywania skomplikowanej fryzury. Może pasować do codziennych ubrań, ale równie dobrze stać się wyrazistym dodatkiem do eleganckiej sukienki.
Może po prostu uzupełniać fryzurę lub chronić głowę przed słońcem lub zimnem.
I to znacznie poszerzyło moje myślenie o tym, dla kogo właściwie projektuję turbany.
Utrata włosów to nie tylko kwestia wyglądu
Łysienie może mieć wiele przyczyn. Jedną z nich jest leczenie onkologiczne, podczas którego utrata włosów bywa szczególnie trudnym doświadczeniem.
Badania psychologiczne wskazują, że łysienie związane z chemioterapią może negatywnie wpływać na obraz własnego ciała, samopoczucie emocjonalne i funkcjonowanie społeczne.
Dla części pacjentek utrata włosów jest jednym z najbardziej dotkliwych aspektów leczenia. Nie oznacza to jednak, że każda kobieta przeżywa ją tak samo.
Niektóre wybierają peruki, inne chusty lub turbany. Są też kobiety, które najlepiej czują się z odkrytą głową.
Najważniejsze, żeby każda miała rzeczywisty wybór.
Moje turbany dają kobietom możliwość noszenia czegoś, co nie przypomina wyrobu medycznego. Dają pole do zabawy modą, kolorem i kobiecymi stylizacjami.
Miedź w turbanach — od konstrukcji do symboliki
Projektując moje turbany, postanowiłam wykorzystać miedziany drut do modelowania jego formy.
To materiał, który lubię nie tylko ze względu na właściwości plastyczne. Miedź ma również długą historię zastosowań rzemieślniczych, biologicznych i symbolicznych.
Jest metalem obecnym w kulturze człowieka od tysięcy lat. Wykorzystywano ją do wyrobu narzędzi, naczyń, ozdób i przedmiotów o znaczeniu rytualnym.
W kulturze wczesnośredniowiecznych Słowian znane były amulety noszone przy ciele, którym przypisywano funkcje ochronne. Niektóre wykonywano z miedzi i jej stopów. Ten kontekst jest mi bliski. Lubię myśleć o miedzi jako o materiale związanym z naszymi korzeniami, a także z dawnym zwyczajem nadawania przedmiotom znaczenia wykraczającego poza ich codzienną funkcję.
Co nauka wie o miedzi?
Miedź jest pierwiastkiem niezbędnym dla ludzkiego organizmu. Bierze udział w działaniu wielu enzymów, między innymi uczestniczących w tworzeniu tkanki łącznej i ochronie komórek przed stresem oksydacyjnym.
Ma również udokumentowane właściwości przeciwdrobnoustrojowe. Badania wykazały, że na odpowiednio przygotowanych powierzchniach miedzianych niektóre drobnoustroje giną znacznie szybciej niż na wielu innych materiałach.
Ciekawa jest również kwestia kontaktu miedzi ze skórą.
W badaniach zaobserwowano, że metaliczna miedź może utleniać się pod wpływem substancji obecnych na powierzchni skóry, a powstające związki mogą przenikać do jej zewnętrznych warstw.
Jest pierwiastkiem występującym w naturze, metalem o bogatej historii i charakterystycznej plastyczności. W moim odczuciu miedź jest odpowiednikiem naturalnego włókna w świecie metali.
Dlatego, gdy mogę wybrać materiał do kształtowania turbanu, wolę sięgnąć po miedź niż po aluminium czy przypadkowy stop. Jest to mój wybór projektowy i estetyczny.
Biały turban w jodze kundalini — ciekawostka z innego świata
Jeszcze inne znaczenie nakryć głowy odkryłam dzięki rozmowie z moją przyjaciółką Anią Matuszkiewicz, prowadzącą Strefę Bycia w Warszawie, w której ważne miejsce zajmuje joga kundalini.
W tradycji kundalini związanej z nauczaniem Yogiego Bhajana białe turbany bywają elementem praktyki medytacyjnej.
Według tego nauczania owinięcie głowy kilkoma warstwami naturalnej tkaniny pomaga skupiać uwagę, koncentrować energię i kierować intencję ku tzw. trzeciemu oku. Bieli przypisuje się symbolikę czystości, jasności umysłu oraz wzmacniania aury.
To na tyle interesujący temat, że warto poświęcić mu osobny artykuł. Zwłaszcza że pokazuje, jak wiele znaczeń — praktycznych, kulturowych i osobistych — może kryć się w jednym nakryciu głowy.
Po co więc Ci turban?
Powodów może być wiele.
Turban może chronić głowę przed słońcem lub chłodem, pomagać w dni, kiedy nie ma czasu na fryzurę, albo stanowić wyrazisty element garderoby.
Może też być częścią praktyki duchowej, osobistym symbolem lub po prostu pięknym dodatkiem, który zmienia charakter całego stroju.
Może być też ratunkiem w sytuacji kryzysowej, gdy oprócz ciała cierpi tez poczucie kobiecości.
Nie każda kobieta potrzebuje go z tego samego powodu.
Mój pierwszy turban powstał z bardzo konkretnej potrzeby: chciałam połączyć wygodę z możliwością strojenia się.
Dopiero później okazało się, że to rozwiązanie może odpowiadać również na potrzeby innych kobiet.
A Ty? Założyłabyś turban zamiast układania fryzury, czy raczej potraktowałabyś go jako ozdobę do ulubionej stylizacji?
Ściskam Cię,
Peri XOXOXO
P.S. Jeśli znasz kobietę, której taki turban przyniesie ulgę lub wywoła uśmiech podeślij jej proszę link to tego artykułu.
Źródła i materiały do dalszej lektury
-
Choi i współautorzy – badanie psychologicznych skutków utraty włosów podczas chemioterapii.
-
J. Wawrzeniuk – Slavic Amulets: Examples from Early Medieval Poland.
-
Hostýnek, Dreher, Maibach – Human stratum corneum penetration by copper.
-
Grass i współautorzy – Metallic Copper as an Antimicrobial Surface.